Zanim odejdą wody

W minioną środę obejrzałem najnowszy film Todd’a Phillips’a (“Road Trip”, “The Hangover”) “Due Date” (polski tytuł to “Zanim odejdą wody”). Znając poprzednie filmy reżysera, nietrudno się domyślić, że jest to komedia, która  po jego poprzednim filmie zapowiada sporą dawkę śmiechu i zabawy.

Główny bohater (w tej roli będący ostatnio na fali Robert Downey Jr) musi dostać się na drugi koniec kraju, by towarzyszyć swojej żonie podczas porodu ich pierwszego dziecka. Na lotnisku spotyka dość specyficznego człowieka (znany z “The Hangover” Zach Galifianakis), o którym nigdy by nie pomyślał jako o towarzyszu podróży. Przez splot kilku niefortunnych wydarzeń, tych dwóch tak różnych od siebie ludzi, będzie musiało spędzić ze sobą kilka dni w jednym samochodzie, pokonując trasę przez Stany. Ale dlaczego w samochodzie, to przekonacie się sami.

Powiem szczerze, że dawno się tak nie uśmiałem w kinie. Może film nie zachwyca od samego początku, ale zdecydowanie się rozkręca. Przez cały seans ani razu nie spojrzałem na zegarek, co w ciągu ostatnich kilku wyjść do kina dość często mi się zdarzało. Bardzo udane kreacje odtwórców dwóch głównych ról, sprawiają, że film ogłada się bardzo przyjemnie, można wczuć się w położenie bohaterów, polubić ich. Mamy tu również kilka epizodycznych ról, takich aktorów jak Jamie Foxx, Juliette Lewis czy RZA (chociaż ten ostatni to nie do końca aktor), które wnoszą dodatkowe porcje humoru i nie pozwalają się nam nudzić.

Przez Zach’a Galiflanakis’a i samego reżysera film jest często porównywany z “The Hangover” i w sumie jest to całkiem słuszne porównanie, choć nie do końca. Na pewno jest to bardzo podobny rodzaj humoru, na który mogą wpaść chyba tylko amerykanie, ale moim zdaniem film jest trochę bardziej dojrzały. Mamy tu nawet sceny w których możliwe jest się wzruszyć (scena “nauki” aktorstwa), a także można się tu doszukać poruszania poważniejszych tematów takich jak samotności czy porzucenie. Ale nie ma tu na pewno żadnych dramatów. To nadal bardzo fajna i co najważniejsze śmieszna komedia, na której można się świetnie bawić.

Nie jest to film dla wszystkich, ale to pewnie przez rodzaj humoru jaki możemy w nim zobaczyć, choć jeśli “The Hangover” Wam się podobał to z  “Due Date” też tak będzie. Gwarantuję.

Według mnie zasługuje na niezłe i mocne 7/10