Absurdalne komedie

Jednym z gatunków filmowych na jakim się wychowałem jest komedia, a ściślej mówiąc, komedia pełna absurdalnego humoru. Absurd i humor sytuacyjny to chyba dwie rzeczy, które najbardziej lubię w filmach. Zaczynałem je poznawać dzięki postaciom z kultowego już Looney Tunes, takich jak Królik Bugs czy Struś Pędziwiatr, później oglądając prawdziwych mistrzów, czyli legendarną grupę Monty Python’a. Oczywiście polecam jeśli ktoś nie zna, ale od razu powiem, że nie każdemu może przypaść to do gustu. Całe angielskie poczucie humoru jest dość specyficzne. Chciałbym się jednak skupić na filmach zza Atlantyku, a szczególnie na dwóch bardzo ważnych, dla mnie genialnych postaciach. Są nimi amerykański reżyser Mel Brooks i zmarły niedawno kanadyjski aktor Leslie Nielsen. Większość ich filmów to pełne absurdów parodie; moim zdaniem najlepsze parodie jakie przyszło mi oglądać.

Mel Brooks zasłynął filmem “Płonące siodła” (“Blazing Saddles” 1974), który jest parodią klasycznego westernu i filmów  z Johnem Wayne’m. Smaku dodaje na pewno fakt, że współpracował przy nim z parą jednych z najpopularniejszych i najzabawniejszych komików z lat 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku, czyli Richardem Pryor’em i Gene Wilder’em. Pierwszy był współscenarzystą filmu, a drugi zagrał jedną z głównych ról. Jeśli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić jak w miasteczku na Dzikim Zachodzie władzę obejmuje szeryf, który jest murzynem, niech koniecznie obejrzy “Płonące siodła” i przekona się co zabawnego może się w takiej sytuacji wydarzyć. Kolejnym rewelacyjnym filmem, który wyszedł spod rąk Brooks’a jest “Nieme kino” (“Silent Movie” 1976), komedia parodiująca obrazy z okresu, w których rodziła się i rozwijała kinematografia. Mogliśmy w niej ogładać takie gwiazdy jak Dom DeLuise, Marty Feldman czy Sid Caesar. Sam Mel Brooks, również gra w swoich filmach; często są to główne role, choć także drugoplanowe. Do ról pierwszoplanowych możemy zaliczyć te w takich filmach jak, “Lęk wysokości” (“High Anxiety” 1977) opowiadający o wybitnym psychiatrze, który obejmuje stanowisko ordynatora w dziwacznym zakładzie psychiatrycznym. Kolejna główna rola pojawia się w filmie “Historia świata: Część I” (“History of the World: Part: I” 1981), ale niech nie zmyli nikogo tytuł; jest tylko jedna część. Mamy tu kapitalną podróż przez najważniejsze okresy w historii ludzkości, od prehistorii po czasy Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Znów pojawia się u Brooks’a Dom DeLuise, możemy także zobaczyć Gregory’ego Hines’a czy Wielkiego Orson’a Welles’a jako narratora.

Czas na trzy najpopularniejsze i znakomite parodie, którymi Mel Brooks rozbawiał mnie wielokrotnie. Pierwsza z nich to “Kosmiczne jaja” (“Spaceballs” 1987), parodia sagi “Gwiezdnych wojen” i innych filmów science-fiction. Kosmiczne jaja to odpowiednik Imperium Galaktycznego, Darth Vader to tutaj Dark Helmet, a Yoda to Yogurt. No i oczywiście wielka i tajemnicza Moc to u Brooks’a “The Schwartz” (w Polsce najczęściej tłumaczone jako “Szmoc”). Mnie najbardziej zadowala rola jednego z moich ulubionych amerykańskich komików jakim był John Candy, który zagrał pół-człowieka pół-psa, czyli sparodiował Chewbacca. Po “Kosmicznych jajach” powstała chyba najbardziej znana parodia – “Robin Hood: Faceci w rajtuzach” (“Robin Hood: Men in Tights” 1993). Co tu dużo mówić, historia Robin Hooda, opowiedziana w nieco inny, zabawny sposób, do zobaczenia koniecznie! Ostatnim filmem, o którym chciałbym wspomnieć jest “Dracula – wampiry bez zębów” (“Dracula: Dead and Loving It” 1995). Film w którym skrzyżowały się drogi Brooks’a i Nielsen’a. Wyszło dobrze, śmiesznie, choć według niektórych nie tak dobrze jak “Robin Hood…”. Mnie się bardzo podobało, choć żałuję, że tych dwóch panów już nigdy ponownie nie współpracowało ze sobą.

Leslie Nielsen urodził się w 1926 roku w Kanadzie i przez większość swojej kariery występował głównie w produkcjach telewizyjnych, grając role zarówno komediowe, jak i dramatyczne. Jego kariera, nabrała rozpędu w 1980 roku kiedy zagrał rolę lekarza na pokładzie samolotu w filmie “Czy leci z nami pilot?” (“Airplane”). Film bardzo gorąco polecam, jak również jego drugą część “Spokojnie to tylko awaria” (“Airplane II” 1982). Nielsen tak spodobał się producentom, że postanowiono stworzyć serial, w którym zagrał główną rolę, opowiadający o detektywie, który swoją powagą, a zarazem pewną niezdarnością, stwarzał wiele zabawnych sytuacji. Tak oto narodził się “Police Squad!” i postać Detektywa Franka Drebina; serial niestety mało znany polskiej publiczności. Detektyw Frank Drebin zawitał u nas za sprawą filmu, który powstał po zakończeniu produkcji serialu. Mowa oczywiście o “Nagiej broni: Z akt Wydziały Specjalnego” (“The Naked Gun: From the Files of Police Squad!” 1988). Nie znam ani jednej osoby, która by nie oglądała tego filmu, stał się on klasyką, w Polsce bardzo często był puszczany w telewizji, nawet kilka razy w roku. Osobiście oglądam go zawsze, kiedy tylko zobaczę go w programie telewizyjnym i za każdym razem bawi mnie on tak samo. Powstały dwie kontynuacje; “Naga broń 2 1/2: Kto obroni Prezydenta?” (1991) i “Naga broń 3 1/3: Ostateczna zniewaga” (1994), również śmieszne i absurdalne, choć moim zdaniem nie tak bardzo jak pierwsza część. Następne filmy, w których Nielsen próbował powtórzyć sukces “Nagiej Broni” to między innymi “Szklanką po łapkach” (“Spy Hard” 1996) będący parodią “Szklanej pułapki” i innych filmów akcji, “Ściągany” (“Wrongfully Accused” 1998) czy “2001: Odyseja komiczna” (“2001: A Space Travesty” 2000). Nigdy jednak nie udało mu się zagrać postaci równie kultowej. W ostatnich latach przypominał o sobie w kilku częściach serii “Straszny film”. W całej swojej karierze zagrał w ponad 100 filmach oraz wielu serialach, przez wielu okrzyknięty nie raz Królem Parodii i ten tytuł zasłużenie mu się należy, chociażby za samą serię “Naga broń”. Leslie “Frank Drebin” Nielsen zmarł 28 listopada br, szkoda że nie zobaczymy go już w żadnej nowej produkcji. Nie smućmy się jednak, pamiętajmy o tym, że przez wiele lat próbował nas rozśmieszać na ekranach naszych kin czy telewizorów i praktycznie zawsze mu się to udawało, dlatego proponuję od czasu do czasu powspominać tego wspaniałego aktora i obejrzeć jeden z jego filmów.

  • La Calavera Catrina

    kapitalna notka! Kocham ten humor i to wrażenie, gdy patrzysz na ekran, widzisz co Brooks & Nielsen prezentują i jedyne co możesz robić to śmiać się! No i ukochane cytaty z Robina: “jelenił się zabić królewskiego ośmiela” i “byłżebym to ja? byłżebyś to ty? byłoby byłogo” 😀 Genialne!