Złote Globy rozdane!

W niedzielę wieczorem (o 2.00 w nocy czasu polskiego) odbyła się 68 Ceremonia Złotych Globów, która to jak co roku jest ostatnim przystankiem przed rozdaniem Nagród Akademii Filmowej, czyli Oscarów. Od blisko dwóch miesięcy odbywają się gale wręczenia przeróżnych nagród filmowych, które to wyznaczają nam faworytów do tej najważniejszej nagrody filmowego świata (głównie tego zza oceanu, ale tak naprawdę każdy twórca filmowy o niej marzy), a Złote Globy ukazują co najprawdopodobniej czeka nas za miesiąc (rozdanie nagród 27 lutego, a nominacje poznamy już 25 stycznia).

Osobiście nazywam Globy połączeniem Oscara i Nagrody Emmy, gdyż nagradzają one zarówno produkcje i twórców filmowych, jak i telewizyjnych. Było kilku faworytów wielkiego oraz srebrnego ekranu, ale także pojawiły się niespodzianki. Galę poprowadził znany brytyjski komik oraz aktor Ricky Gervais

Największym wygranym został głośny film Davida Finchera „The Social Network” (4 statuetki) opowiadający historię powstania portalu społecznościowego Facebook, natomiast chyba największy przegrany to film „Incepcja” Chrostophera Nolana, który nie otrzymał żadnej nagrody, pomimo czterech nominacji. „The Social Network” został wyróżniony za najlepszą reżyserię, scenariusz i muzykę oraz został uznany za najlepszy film. W kategoriach aktorskich-drugoplanowych zwyciężył film „Fighter” dzięki rolom Melissy Leo i Christiana Bale’a, najlepszym aktorem w dramacie został Colin Firth za „Jak zostać królem”, a najlepszą aktorką Natalie Portman („Czarny łabędź” – którego recencję będzie można przeczytać na łamach MY21 prawdopodobnie za tydzień). Nie ukrywam, że ta ostatnia nagroda była dla mnie bardzo miłą niespodzianką. Najlepszy film animowany to oczywiście „Toy Story 3”, co raczej zaskoczeniem dla nikogo raczej nie było.

W kategoriach telewizyjnych, najwięcej nagród (3 statuetki) otrzymał serial „Glee”, a dwa Globy powędrowały do znakomitej pozycji ze stajni HBO „Zakazane imperium” za najlepszy serial dramatyczny oraz za najlepszego aktora w serialu dramatycznym – tu rewelacyjny Steve Buscemi. Jeśli ktoś jeszcze serialu nie oglądał to jest on właśnie emitowany na HBO Polska. Naprawdę warto.Najlepszym aktorem w serialu komediowym lub dramatycznym okazał się ubiegłoroczny zdobywca Emmy, Jim Parson z „Teorii Wielkiego Podrywu”, a nagrodzenie Katey Sagal (znaną m.in. ze „Świata według Bundych”) za „Sons of Anarchy” było na pewno ogromnym zaskoczeniem, oczywiście pozytywnym.
Została wręczona również statuetka za całokształt kariery, którą otrzymał Robert De Niro.

Osobiście jestem zadowolony z tego kto otrzymał nagrody i bardzo bym chciał, aby podobnie oddali swe głosy członkowie Akademii przy przyznawaniu Oscarów. Choć martwi mnie brak nagród dla uwielbianej przeze mnie „Incepcji”, to liczę iż za miesiąc zostanie ona na pewno wyróżniona w jednej/kilku z kategorii. Najbardziej cieszą mnie jednak nagrody dla „Zakazanego imperium” oraz otrzymanie nagrody przez Aarona Sorkina za scenariusz do „The Social Network”. Cenię tego reżysera, głownie za takie seriale jak „Prezydencki poker” czy „Studio 60 on the Sunset Strip”.
Niech fani serialów nie martwią się, że wiele z ich ulubionych pozycji nie zostało nagrodzonych lub nawet nie otrzymało nominacji; w lecie czekają Was Nagrody Emmy, które skupiają się tylko na branży telewizyjnej – na tej gali się na pewno nie zawiedziecie. A fanów produkcji z wielkiego ekranu, zapraszam na rozdanie Nagród Akademii Filmowej, które już przedostatniego dnia lutego.
Pełną listę zwycięzców możemy zobaczyć m.in. tutaj